poniedziałek, 30 listopada 2009

home




Czy nasze wnętrza i to jak je aranżujemy,tworzymy są odzwierciedleniem naszej duszy...tym kim jesteśmy i jacy jesteśmy?
Czy określenie ''dom z duszą'' dotyczy tylko jego zewnętrznej,namacalnej formy?
Chyba jest odrobinę inaczej...a nasze wytwory są potrzebą stworzenie  najbliższym i sobie azylu...własnego,namacalnego miejsca gdzie możemy czuć się bezpiecznie i spokojnie...

A czym jest ta ''dusza'' domu?
Klimatem,który tworzymy?
Naszym szczęściem,radością dnia codziennego z tego ,że jesteśmy tu razem?...
Tegoroczne święta po raz pierwszy będziemy wspólnie spędzać w naszym domu...piszę ''dom'' choć to zwykłe mieszkanie i w zeszłym roku o tej porze było dla mnie jeszcze zbyt obce,zbyt nowe,nieudomowione...
Lubię zmiany...ale drobne,wynikające z potrzeby chwili czy zauroczenia czymś nowym,pięknym...
Radykalne zmiany mnie przerażają,przytłaczają...
Oswajanie nowych sytuacji i miejsc zawsze jest trudne...

W tym roku będzie tu pachnąca lasem choinka mój ulubiony symbol Świąt,światło świec i wszyscy najbliżsi mojemy sercu...myślę,że będą to piękne Święta...

Czas Adwentu nieuchronnie skłania wręcz zmusza do drobnych refleksji...
Co było...jest...i zawsze będzie najważniejsze...
miłość najbliższych ,bo to ona jest ''duszą''domu...

Niech ten odrobinę zabawny amorek-aniołek z mojego kalendarza adwentowego również na drzwiach Waszych domów namaluje ten symbol,by czas przedświątecznych przygotowań upłynął przede wszystkim w miłości...












sobota, 28 listopada 2009

ławeczka,świeczki i wyróżnienia



Meble...to chyba lubię robić najbardziej...i nie tylko starocie...
Czasem wynajdę coś co w jakiś sposób zainspiruje,ale często pewne rzeczy wychodzą tak same z siebie...
Tak było z tą ławeczką...zwyczajny sosnowy mebelek,który kiedyś przytargałam.Ani w klimacie ,ani w formie jaką lubię...przestał całe lato i połowę jesieni na dworze...i tak jak myślałam ...czas i aura zrobiły swoje.
A ile łatwiej się go czyściło...
Pomogłam mu też nabrać odrobinę mojej ulubionej bieli i szarości.
Ikeowskie komódki dopasowałam kolorem i myślę ,że powstało coś całkiem fajnego...
Córa zadowolona jak diabli,tyle nowych skrytek na skarby...a ja jeszcze bardziej...w końcu nie potykam się o nie na każdym kroku...







Dalszy ciąg świątecznych dekoracji...
Ubrałam  w ulubione motywy kilka świec...
Nazbierało się ich w międzyczasie...co wizyta w Ikea to nie mogłam sobie darować i zawsze trafiały mi do koszyka...


















Na blogu jestem od niedawna...nie bardzo znam zasady odbierania i przekazywania wyróżnień...
...te znalazłam u Marii,Alizee i Kamili.
Dziękuję dziewczyny...pojęcia nie macie jak się cieszę:-)






...wiem,że większość z Was ma już te cudeńka,ale chciałabym przekazać je kilku osobom,które są ze mną od samego początku...

Alexa
Paula
Ita
Aagaa
Violcio
Penelopa
Elle
Jadwiga(blog niedzielny)
Ika
Labarnerie
Nettica

...cieszę się ,że jestem tu z Wami...
Pozdrawiam Was serdecznie i pogodnego weekendu życzę.


czwartek, 26 listopada 2009

krzesełkowy dylemat...



Miały powędrować do tapicera,ale małżonek się uparł ,że sam zrobi...''No bo jaki to problem?''
Nie protestowałam,bo jak mężczyzna na coś się uprze...a przynajmniej mój , to żadna argumentacja nie jest na tyle silna by skuteczną była.
No i mam...nawet nie trwało to tak długo jak się spodziewać mogłam.




Sama nie wiem jak im lepiej z poduchami czy bez?
Funkcja użytkowa i tak z nich żadna w tym miejscu...bo miały stać gdzie indziej...





...no może Miśka wydaje się zadowolona...
Myślę,że są w jej klimacie:-)




A dlaczego nie stoją tam gdzie miały?
Nie przewidziałam,nie przymierzyłam...
Okazało się ,że są zwyczajnie za niskie do sekretarzyka...
Po otwarciu blat wychodzi mniej więcej na wysokosci brody:(
No cóż nie zawsze wszystko jest tak jakbym sobie tego życzyła...


Pozdrowienia dla wszystkich fanek pluszaków od naszych Misiek:-)

środa, 25 listopada 2009

szynszyle



Dunia ma 5 lat...






Dudek jest o miesiąc starszy od Dunii...
Miały 3 i 4 miesiące ,gdy do nas trafiły.






Miło jest tulić się do takiego futerka ,gdy czuje się bicie  serca...



25 listopada: Światowy Dzień bez Futra (25-11-2005)

''Nie ma moralnego usprawiedliwienia dla kupowania futer - mówią obrońcy zwierząt. Protestują przeciw hodowli zwierząt na futra i namawiają ludzi, żeby futer nie kupowali

Dziś w ponad stu miastach i miejscowościach w Polsce odbędą się pikiety, akcje ulotkowe, happeningi, pokazy filmów i inne imprezy. Mają uświadamiać ludziom, z czym wiąże się przemysł futrzarski. Akcję koordynuje Stowarzyszenie Obrońców Zwierząt "Empatia". W Warszawie pojawi się kontrowersyjny billboard z modelką Persią White "Oto reszta pani futra". Ustawi się też kolejka "od" sklepu futrzarskiego, do której każdy się będzie mógł przyłączyć. (25-11-2005)

Polska jest znaczącym w świecie producentem futer. Największe fermy są w północno-zachodniej Polsce - hoduje się tu nawet do 10 tys. norek. Co roku zabija się u nas ok. 600 tys. norek, 250 tys. lisów i 20 tys. szynszyli. ''

Dla "Gazety" Darek Gzyra, Empatia

''Futra kupuje się i nosi tylko dla zaspokojenia kaprysu. Z tego powodu miliony zwierząt hoduje się w koszmarnych warunkach i zabija w okrutny sposób, żeby nie uszkodzić futra - m.in. za pomocą elektrody wkładanej do odbytu i pyska. To są gatunki zwierząt dzikich, więc uwięzienie jest dla nich podwójną torturą. Chcemy, żeby ktoś, kto zamierza kupić futro z lisa, zdał sobie sprawę, że trzydzieści zwierząt zabito, żeby mógł je założyć. I że przedtem wegetowały w ścisku i smrodzie, czasem na fermie hoduje się 100 tys. sztuk. Chcemy, żeby wiedział, jak niszczący wpływ mają odpady z takiej fermy na środowisko. Każdy, kto kupuje futro, napędza ten proceder, więc jest za niego moralnie współodpowiedzialny. Zamierzamy walczyć o całkowity zakaz hodowli zwierząt na futro w Polsce i mamy nadzieję, że znajdziemy dla tej idei poparcie społeczne. ''

[gazeta.pl]




wtorek, 24 listopada 2009

świąteczne zawieszki i skandynawskie chłodne klimaty



Ostatnio na niemal wszystkich blogach zrobiło się niezwykle świątecznie...Oglądam i często nadziwić się nie mogę jakie cuda wszystkie z Was tworzą.
Wianki ,bąbki,serducha,że o haftach nie wspomnę...
Podglądam też czasami blogi skandynawskie i muszę przyznać ,że zakochałam się w tych zimnych świątecznych klimatach...
Biel,szarości w przeróżnych odcieniach,świece i zawieszki z wizerunkiem Madonny ,które i u mnie zagościły pod wpływem tych chłodnych inspiracji...



Na niedzielnej giełdzie wyszperałam kilka mosiężnych rameczek,poczerniłam pastą do metali,poskanowałam kilka obrazków i od razu zrobiło się świątecznie...





Jakiś czas temu zakupiłam kilka styropianowych kul...miały być z nich drzewka(i może jeszcze będą:-),zaszpilkowałam je liśćmi miłorzębu i owinełam dratwą...wyszły trochę za żółte więc pomalowałam.






Kolejne trzy kule dostały liście z brzozy i odrobinę przypominają mi przerośnięte karczochy:-)
Kulki z mchu wciąż są w dobrej formie ,więc uzupełniły całą dekorację w skandynawskim klimacie...




Pozdrawiam Was ciepło...



HOME *****HOME****HOME****HOME****HOME****HOME


dziękuję

dziękuję