poniedziałek, 5 lipca 2010

ostatnio


nie dzieje się wiele...
Świeży groszek nadal roztacza swą niepowtarzalną woń,
a Mora w nowej szacie stoi i cierpliwie czeka na swoje"wnętrze",by znów zacząc odmierzac czas.
Wymalowany ,wytarty,przetarty...spatynowany,chciałam by znowu wyglądał na swoje lata...staruszek.









Nosi mnie...od jakiegoś czasu...może właśnie dlatego,że całkowicie ostatnio gdzieś ten wolny się zapodział.
Zmiany kuchenne...chciałam przemalowac ściany...ale skończylo się na pomalowaniu drewnianych pokrywek do ceramicznych pojemników (nowa giełdowa"zdobycz")



 

 i przearanżowaniu kuchennej "kraty".




W łazience letni,morski akcent...jak zawsze o tej porze roku.
Pozdrawiam upalnie :-)




czwartek, 24 czerwca 2010

flower garden


...obecnie w sferze marzeń...
...ale bywają takie dni,gdy jego namiastka na tarasie ,zalana promieniami czerwcowego słońca choc w części... duszę cieszy...





























































































...a w domku groszek roztacza letnią woń...





i łubin z niedzielnego spaceru z przyjaciółmi...








...i letnia torebka wykopana na giełdzie:)no nie mogłam się oprzec...

Mam nadzieję,że u Was także pelnia lata ...:-)

Pozdrawiam:-)






wtorek, 15 czerwca 2010

z perspektywy...













dwóch lat...bo tyle niedługo minie odkąd zaczęła się moja "zabawa" z obecnymi wnętrzami,muszę przyznac,że w końcu je oswoiłam:-)
Nie boję się zmian...ani tych drobnych,ani radykalnych...gdyby kiedyś przyszło zacząc od początku...chmmm...jeszcze nie jestem gotowa,ale za kilka lat,kto wie...:-)
Dla mnie była to i ciągle jeszcze jest nieustanna przygoda...Jesli kiedyś powiem"dopiełam na ostatni guzik",bedzie to tylko tyle znaczyło...co czas na kolejną...


 

 



 


Do zobaczenia ......:-)



Pozdrawiam.

















HOME *****HOME****HOME****HOME****HOME****HOME


dziękuję

dziękuję