czwartek, 7 stycznia 2010

skrzynka pełna kluczy i dietetyczna misa



Która z nas nie chciałaby trafić na niewielki zapomniany stryszek?
A co powiecie na ogromny prawie 200 m strych starej przedwojennej piekarni?
Tam właśnie mieści się moja ulubiona graciarnia meblowa...właściwie to na parterze,strych to prawdziwa dżungla,gdzie w stertach kartonów można odnależć prawdziwe cuda...cudem też udało mi się po nim pobuszować:) kolejnym cudem było to , że nie wyniosłam z tamtąd co najmniej taczki bibelotów...twardo trzymam się noworocznego postanowienia-bardziej nie zagracać!...choć pewnie i tak długo nie wytrzymam:)
No bo tak własciwie to taczki nie było:-) za to znalazła się skrzynka...
i od razu zobaczyłam ją w łazience. Wpasowała mi się w ażurowy regalik i teraz chyba zacznę na jeszcze dwie polować:)





Kilka postów wcześniej pokazywałam obudowę po zegarze przerobioną na witrynkę...to nie pierwszy "zegar",który przeszedł taką metamorfozę:)






Wracając do skrzynki...nie była pusta:-)




Kluczy powinno mi wystarczyć na jakieś dwa tuziny serduch:-)




I  misa z zielonego szkła do kolekcji...docelowo na sałatki...
jako ,że  część moich spódnic odczuwa skutki świątecznych potraw ,obecnie w wersji dietetycznej:-)






Było coś jeszcze...ale to już następnym razem...bo jak by to nazwać...chwilowo jest w stadium rekonstrukcji.

:-):-):-):-):-):-):-):-):-)


25 komentarzy:

  1. O matko!! Jak w bajce!! Buszujesz po strychu! Piekne rzeczy. Zegarowe szafki to absolutny hit. Bardzo mi sie podobaja. Swietny pomysl z polaczeniem serc z kluczami. Jak juz pisalam bardzo podoba mi sie kolor tych serc. Piekne to co pokazujesz. Sle gorace pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi sie podobaja te serducha z kluczami :) I jak pięknie i starannie sa wykonane :)
    Poprosimy o candy z taka opcja :)pliz:)
    pozdrawiam serdecznie
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie pomyślałabym,że szafki zegarowe można tak wykorzystać.Pomyśleć,że są jeszcze strychy po których można buszować.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoje witrynki ze starych zegarów to mój absolutny faworyt (chociaż jakby się tak dobrze zastanowić, to tych absolutnych faworytów u Ciebie byłaby pewnie cała masa...)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też bym tak sobie pobuszowała ,i moze coś przygarnęła.Tyle zapomnianych , cudownych jest rzeczy , które mogą byc wspaniałą ozdobą.Najlepszym przykładem są Twoje znaleziska.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach te strychy - same skarby :)
    Szafeczki ze starych zegarów to Twój znak firmowy - śliczne. Teraz czekam na dalsze znaleziska :))
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale cudowności wyszperałaś :) uwielbiam takie strychy po których można buszować, są pełne tajemnic i pięknych przedmiotów co widać Małgoniu u Ciebie :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  8. Co dla jednych zdobycze ze strychu, to klamoty, dla innych to skarby ! Miałaś farta, super skrzynka ! Świetnie ją wkomponowałaś w regał. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. Prawie zawału dostałam, takie cudowności! Najfajniejsza ta witrynka z zegara - pomysł przedni!
    Żebym to ja miała takiego farta, żeby ktoś mnie wpuścil na taki stryszek, ech marzeeeeenieeeeee.

    OdpowiedzUsuń
  10. Szczęściara... buszować po TAKIM strychu. Skrzynka pięknie wkomponowała się w klimat Twojej łazienki (nawiasem mówiąc piękna etażerka), a misa..... jest fantastyczna. Mam nadzieję, że w ramach odchudzania nie zajadasz się tym co w tej misie wyeksponowałaś ;-)))))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. ło matko, a takie strychy jeszcze istnieją?...
    he, he...
    skrzynka , chyba czekała na Ciebie, bo się idealnie wpasowała...;-)
    Zazdroszczę kluczy...można je wykorzystać do każdej dekoracji, a z serduchami wyglądają...fantastycznie ;-)

    pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziękuję za życzenia, a u Ciebie jak zwykle pięknie. Bardzo lubię tu przychodzić i czasami oglądam Twoje posty po kilka razy. Zachwycam się nad każdą rzeczą, jaką u Ciebie zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
  13. I znowu mnie zatkało... nawet nie będę się wysilała, żeby wymyślać, co mi się najbardziej podoba, bo i tak wiadomo, że ... wszystko, Chociaż te serca...mmmm... miodzio. Kiedy je zobaczyłam po raz pierwszy napisałam list do św. Mikołaja z prośbą o wyrzynarkę. Na razie jednak ćwiczę na niej jazdę po prostej, łuki i zakręty to kolejny etap.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  14. I znowu cuda ... znowu mnie zaskoczyłaś. Jakże mi się marzą takie drewniane ... no choćby serduszka, a meble? to po prostu słów mi brakuje ... SUPER! Zawsze będę się nimi zachwycać. Czytam Małgosiu Twojego bloga z jakimś uzależnieniem już, bowiem w chwilach kiedy nikt mi głowy nie zawraca i mam chwilkę dla siebie, to co robię? Oglądam te Twoje wspaniałości kolejny raz ... i znowu ... i jeszcze ... i śmiem twierdzić, że nigdy mi się nie znudzi :) Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  15. Oj gdybym ja tak zdolna byla i takie cuda wyprawiała ...zawładnełabym zegarem babci , który od dawna wisi popsuty.
    Regalik łazienkowy ,klimatyczny z nową zdobycza w komplecie.

    OdpowiedzUsuń
  16. O mamusiu.... Ja zaglądając do Ciebie nabawię się jakiejś apopleksji ;) Co i róż nowe cuda, a folder "inspiracje" pęka w szwach od Twoich zdjęć :) Wszystko piękne, dopracowane, i pasuje jak ulał do miejsc docelowych. Masz dar.

    OdpowiedzUsuń
  17. hahh która z nas nie kocha takich stryszków, ja uwielbiam jeszcze komórki, piwnice i wszelkie stodólki:) oraz Twojego bloga Małgosiu, ile razy tutaj wchodzę tyle razy czuję się jak na takim stryszku pełnym pięknych , cennych i wartych obejrzenia przedmiotów, a skrzynki bym osobiście nie zmieniała, jest świetna!! pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  18. Piękny dom, zwłaszcza drzwi mi się poobają o ile się nie myle są dębowe, mogłabys napisać czy robione są na zamówienie czy może kupiłas gotowe i sama malowałaś?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. :-)
    Cieszę się bardzo ,że w tych fascynacjach strychowych nie jestem osamotniona:-)
    Dziękuję serdecznie za Wasze przemiłe komentarze:)są dla mnie ogromną motywacją:)

    Alizee:) w ramach odchudzania była tam sałatka owocowa,ale jako jadalna dekoracja za szybko zniknęła,styropianowe kule nie wyglądają tak apetycznie więc chyba dłużej postoją:-)

    Kasiu:)drzwi są dębowe i były robione na zamówienie do stanu surowego,nie są malowane,położyłam na nich warstwę wosku bielącego potem naturalnego i wypolerowałam,ta metoda sprawdza się nawet w łazienkach.

    Pozdrawiam Was gorąco:-)

    OdpowiedzUsuń
  20. Małgosiu, gdzie Ty "wyniuchałaś" tą przedwojenną piekarnię? :)
    Klucze znalazły fantastyczne miejsce! I widać, że jest im tam dobrze ;)
    Kolejna przecudna "zegarowa" witrynka!
    Głowa mi pęka z nadmiaru cudowności... :))
    Ściskam Cię mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  21. taka poleczke do lazienki tez kiedys upatrzylam w salonie ogordniczym ale niestety byla za duza do mojej lazienki :(

    OdpowiedzUsuń
  22. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  23. Z każdym kolejnym zdjęciem mam oczy coraz większe z zachwytu (niedługo osiągną punkt krytyczny ;P). Znakomity gust, smak, klasyka - wszystko, co najpiękniejsze znajduję właśnie na Twoim blogu.
    Pozdrawiam ciepło :)
    ps. Te skrzyneczki są znakomitym pomysłem.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jak ja Ci zazdroszczę!!!mój strych dawno ogołocony,mam podobną skrzynkę;) pomysł z kluczami świetny,a obudowy zegarów zwalają z nóg.POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  25. Te przerobione zegary to jest hit nad hitami! FANTASTYCZNE!nie wpadłabym na to, że można to ta rewelacyjnie wykorzystać!!!!!!:-)
    A łazienka świetna!

    OdpowiedzUsuń

HOME *****HOME****HOME****HOME****HOME****HOME


dziękuję

dziękuję