czwartek, 7 stycznia 2010

skrzynka pełna kluczy i dietetyczna misa



Która z nas nie chciałaby trafić na niewielki zapomniany stryszek?
A co powiecie na ogromny prawie 200 m strych starej przedwojennej piekarni?
Tam właśnie mieści się moja ulubiona graciarnia meblowa...właściwie to na parterze,strych to prawdziwa dżungla,gdzie w stertach kartonów można odnależć prawdziwe cuda...cudem też udało mi się po nim pobuszować:) kolejnym cudem było to , że nie wyniosłam z tamtąd co najmniej taczki bibelotów...twardo trzymam się noworocznego postanowienia-bardziej nie zagracać!...choć pewnie i tak długo nie wytrzymam:)
No bo tak własciwie to taczki nie było:-) za to znalazła się skrzynka...
i od razu zobaczyłam ją w łazience. Wpasowała mi się w ażurowy regalik i teraz chyba zacznę na jeszcze dwie polować:)





Kilka postów wcześniej pokazywałam obudowę po zegarze przerobioną na witrynkę...to nie pierwszy "zegar",który przeszedł taką metamorfozę:)






Wracając do skrzynki...nie była pusta:-)




Kluczy powinno mi wystarczyć na jakieś dwa tuziny serduch:-)




I  misa z zielonego szkła do kolekcji...docelowo na sałatki...
jako ,że  część moich spódnic odczuwa skutki świątecznych potraw ,obecnie w wersji dietetycznej:-)






Było coś jeszcze...ale to już następnym razem...bo jak by to nazwać...chwilowo jest w stadium rekonstrukcji.

:-):-):-):-):-):-):-):-):-)


24 komentarze:

  1. O matko!! Jak w bajce!! Buszujesz po strychu! Piekne rzeczy. Zegarowe szafki to absolutny hit. Bardzo mi sie podobaja. Swietny pomysl z polaczeniem serc z kluczami. Jak juz pisalam bardzo podoba mi sie kolor tych serc. Piekne to co pokazujesz. Sle gorace pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo mi sie podobaja te serducha z kluczami :) I jak pięknie i starannie sa wykonane :)
    Poprosimy o candy z taka opcja :)pliz:)
    pozdrawiam serdecznie
    Monika

    OdpowiedzUsuń
  3. Twoje witrynki ze starych zegarów to mój absolutny faworyt (chociaż jakby się tak dobrze zastanowić, to tych absolutnych faworytów u Ciebie byłaby pewnie cała masa...)
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Też bym tak sobie pobuszowała ,i moze coś przygarnęła.Tyle zapomnianych , cudownych jest rzeczy , które mogą byc wspaniałą ozdobą.Najlepszym przykładem są Twoje znaleziska.
    Cieplutko pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ach te strychy - same skarby :)
    Szafeczki ze starych zegarów to Twój znak firmowy - śliczne. Teraz czekam na dalsze znaleziska :))
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale cudowności wyszperałaś :) uwielbiam takie strychy po których można buszować, są pełne tajemnic i pięknych przedmiotów co widać Małgoniu u Ciebie :)
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  7. Co dla jednych zdobycze ze strychu, to klamoty, dla innych to skarby ! Miałaś farta, super skrzynka ! Świetnie ją wkomponowałaś w regał. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawie zawału dostałam, takie cudowności! Najfajniejsza ta witrynka z zegara - pomysł przedni!
    Żebym to ja miała takiego farta, żeby ktoś mnie wpuścil na taki stryszek, ech marzeeeeenieeeeee.

    OdpowiedzUsuń
  9. Szczęściara... buszować po TAKIM strychu. Skrzynka pięknie wkomponowała się w klimat Twojej łazienki (nawiasem mówiąc piękna etażerka), a misa..... jest fantastyczna. Mam nadzieję, że w ramach odchudzania nie zajadasz się tym co w tej misie wyeksponowałaś ;-)))))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  10. ło matko, a takie strychy jeszcze istnieją?...
    he, he...
    skrzynka , chyba czekała na Ciebie, bo się idealnie wpasowała...;-)
    Zazdroszczę kluczy...można je wykorzystać do każdej dekoracji, a z serduchami wyglądają...fantastycznie ;-)

    pozdrawiam serdecznie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Dziękuję za życzenia, a u Ciebie jak zwykle pięknie. Bardzo lubię tu przychodzić i czasami oglądam Twoje posty po kilka razy. Zachwycam się nad każdą rzeczą, jaką u Ciebie zobaczę.

    OdpowiedzUsuń
  12. I znowu mnie zatkało... nawet nie będę się wysilała, żeby wymyślać, co mi się najbardziej podoba, bo i tak wiadomo, że ... wszystko, Chociaż te serca...mmmm... miodzio. Kiedy je zobaczyłam po raz pierwszy napisałam list do św. Mikołaja z prośbą o wyrzynarkę. Na razie jednak ćwiczę na niej jazdę po prostej, łuki i zakręty to kolejny etap.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  13. I znowu cuda ... znowu mnie zaskoczyłaś. Jakże mi się marzą takie drewniane ... no choćby serduszka, a meble? to po prostu słów mi brakuje ... SUPER! Zawsze będę się nimi zachwycać. Czytam Małgosiu Twojego bloga z jakimś uzależnieniem już, bowiem w chwilach kiedy nikt mi głowy nie zawraca i mam chwilkę dla siebie, to co robię? Oglądam te Twoje wspaniałości kolejny raz ... i znowu ... i jeszcze ... i śmiem twierdzić, że nigdy mi się nie znudzi :) Ściskam mocno.

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj gdybym ja tak zdolna byla i takie cuda wyprawiała ...zawładnełabym zegarem babci , który od dawna wisi popsuty.
    Regalik łazienkowy ,klimatyczny z nową zdobycza w komplecie.

    OdpowiedzUsuń
  15. O mamusiu.... Ja zaglądając do Ciebie nabawię się jakiejś apopleksji ;) Co i róż nowe cuda, a folder "inspiracje" pęka w szwach od Twoich zdjęć :) Wszystko piękne, dopracowane, i pasuje jak ulał do miejsc docelowych. Masz dar.

    OdpowiedzUsuń
  16. hahh która z nas nie kocha takich stryszków, ja uwielbiam jeszcze komórki, piwnice i wszelkie stodólki:) oraz Twojego bloga Małgosiu, ile razy tutaj wchodzę tyle razy czuję się jak na takim stryszku pełnym pięknych , cennych i wartych obejrzenia przedmiotów, a skrzynki bym osobiście nie zmieniała, jest świetna!! pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękny dom, zwłaszcza drzwi mi się poobają o ile się nie myle są dębowe, mogłabys napisać czy robione są na zamówienie czy może kupiłas gotowe i sama malowałaś?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  18. :-)
    Cieszę się bardzo ,że w tych fascynacjach strychowych nie jestem osamotniona:-)
    Dziękuję serdecznie za Wasze przemiłe komentarze:)są dla mnie ogromną motywacją:)

    Alizee:) w ramach odchudzania była tam sałatka owocowa,ale jako jadalna dekoracja za szybko zniknęła,styropianowe kule nie wyglądają tak apetycznie więc chyba dłużej postoją:-)

    Kasiu:)drzwi są dębowe i były robione na zamówienie do stanu surowego,nie są malowane,położyłam na nich warstwę wosku bielącego potem naturalnego i wypolerowałam,ta metoda sprawdza się nawet w łazienkach.

    Pozdrawiam Was gorąco:-)

    OdpowiedzUsuń
  19. Małgosiu, gdzie Ty "wyniuchałaś" tą przedwojenną piekarnię? :)
    Klucze znalazły fantastyczne miejsce! I widać, że jest im tam dobrze ;)
    Kolejna przecudna "zegarowa" witrynka!
    Głowa mi pęka z nadmiaru cudowności... :))
    Ściskam Cię mocno :*

    OdpowiedzUsuń
  20. taka poleczke do lazienki tez kiedys upatrzylam w salonie ogordniczym ale niestety byla za duza do mojej lazienki :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  22. Z każdym kolejnym zdjęciem mam oczy coraz większe z zachwytu (niedługo osiągną punkt krytyczny ;P). Znakomity gust, smak, klasyka - wszystko, co najpiękniejsze znajduję właśnie na Twoim blogu.
    Pozdrawiam ciepło :)
    ps. Te skrzyneczki są znakomitym pomysłem.

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak ja Ci zazdroszczę!!!mój strych dawno ogołocony,mam podobną skrzynkę;) pomysł z kluczami świetny,a obudowy zegarów zwalają z nóg.POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  24. Te przerobione zegary to jest hit nad hitami! FANTASTYCZNE!nie wpadłabym na to, że można to ta rewelacyjnie wykorzystać!!!!!!:-)
    A łazienka świetna!

    OdpowiedzUsuń

HOME *****HOME****HOME****HOME****HOME****HOME











dziękuję

dziękuję