wtorek, 18 maja 2010

małe przemeblowanie




A to za sprawą "wyjazdu" do renowacji kolejnego mebla ...
Po sekretarzyku przyszła kolej na ...


..bufet.
Po co taki rodzaj mebla w pokoju nastolatki?
Jako podstawa pod komputer kompletnie się nie sprawdził:(
Obecnie jest podręczną biblioteczką.


Podczas czyszczenia odkryliśmy "datę produkcji" mebelka 29 czerwiec 1934 r.
Jak na takiego "staruszka" ma się całkiem dobrze,oszczędziły go drewnojady,a po zdjęciu olejnicy okazało się ,że orzechowa okleina też jest w porządku.
Pomalowałam "po swojemu" tak by dopasował się do pozostałych mebli.


Moja ulubiona szafa także zmieniła miejsce i chyba całkiem jej tu dobrze ...powstał nienajgorszy garderobiany kącik:)





Przytargałam też sypialniany fotel,który w poprzednim miejscu był meblem praktycznie nieużytkowym,
a tutaj ładnie dopełnił część "wypoczynkową"



Tylko ten nieszczęsny dywan...poprzednio leżał w salonie,potem nie mogłam na niego patrzeć,więc ponad rok potykałam się o jego rulon w garderobie...na chwilkę wrócił do części jadalnej,by za moment znależć się w pokoju Kajki...Po co???Od kilku tygodni ma dwóch współlokatorów,których przedstawiłam Wam w poprzednim poście:)Kamienna posadzka jest dla nich jak lodowisko...nie są w stanie wyhamować swoich notorycznych gonitw i Daisy raz już rozbiła nosek...


...a ,że średnio tu pasuje...no cóz nie ma ideałów:-)



Pozdrawiam:-)





niedziela, 16 maja 2010

majowe nowości




On to potrafi zrobić tak słodką minkę,że wszystko uchodzi mu na sucho...
...chciałabym tak...nie powiem:)
Aż mi trochę głupio ,że zaniedbałam tak bloga i blogowe koleżanki...
Wiem,że praca to nie wszystko,że to tylko środek do celu i nie można tak całkiem wyłączyć się na kilka miesięcy...że jakis mały oddech w tym zagonionym świecie mi się należy...
Pojęcia nie mam kiedy nadrobię blogowe zaległości...ale jednak spróbuję:)


Po pierwsze chciałam przedstawić Wam Colina,liliowego brytyjczyka,
który dołączył do naszej rodzinki kilka dni po Daisy.









...muszę przyznać ,że dawno nie widziałam takiego wyrazu twarzy u mojego małżonka:-)



I jeszcze kilka fotek,które udało mi się pstryknąć naszym kociakom...



Skończyliśmy jadalniane krzesełka zakupione jaszcze w zeszłym roku:(
Cztery stareńkie "ludwiczki" ledwo stały na własnych nogach.
A teraz nawet spać na nich można:)





Tak prezentują się w końcowym obiciu,muszę jeszcze tylko uszyć spódniczki(dla krzesełek oczywiscie:)
No i oczywiscie  Daisy w roli głównej...nie mogę się powstrzymać ...fotogeniczna z niej królewna:)



Trochę bałam się o kwiaty,jak im będzie z kotami...ale na razie(obym nie zapeszyła) jest dobrze...
 stoją i pachną.


Bardzo lubię te dwie fotki...ciekawe co ona tam wyczuła...


...no i oczywiście zlew...i łazienkowe umywalki...pojecia nie mam czemu wszystkie koty sobie tak je upodobały:-)





By nie zapomnieć...że mamy maj i choć aura nas nie rozpieszcza...kilka fotek z tarasiku ,a w roli głównej
Milion Bells odmiana compacta o wyjatkowo zwartym pokroju i obfitym kwitnieniu...
mimo niesprzyjających warunków...

Słoneczka więcej życzę...wytchnienia i prawdziwej wiosny...
Pozdrawiam.




HOME *****HOME****HOME****HOME****HOME****HOME


dziękuję

dziękuję