środa, 31 marca 2010

"krówkowa" babka i pozostały przedświąteczny inwentarz


Przepis znajdziecie
tutaj ...

Nie często zdarza mi się poszaleć w kuchni,to zdecydowanie nie mój rewir:(
ale ta wielkanocna babka chodziła za mną od czasu pewnego.Chciałam też wypróbować te stareńkie formy i muszę przyznać ,że to chyba im zawdzięczam kulinarny sukces:) zakalca nie było,a "krówkowa" baba naprawdę jest godna polecenia,chrupiąca na zewnątrz i wilgotna w środku...i ten zapach...spójrzcie same:-)


W każdym bądź razie "próba generalna" jest za mną:-)


Przybyło kilka świątecznych dekoracji...w postaci fauny i flory:-)
przy czym ta pierwsza zdecydowanie dominuje:-)


...i kolejna jajeczna...te maleńkie przepiórcze cudeńka są nie do podrobienia:-)



Pozdrawiam... jeszcze przedświątecznie:-)

niedziela, 28 marca 2010

Mora

...jak plastikowa...w szarej,kilkuwastwowej ,olejnej szacie...moja wyśniona,wymarzona XIX w. dama...
Wcisnęłam w kąt mając nadzieję,że poczeka...na nową sukienkę...jeszcze jaką nie wiem...pewnie tradycyjnie białą....wytartą, poszarpaną...za czas jakiś...jaki jeszcze nie wiem...
...by  wolniej go odmierzała...złudne nadzieje...
...takich tam ...odrobinę przedświątecznych dekoracji ,by nie było ,że nic nie robię...a nie robię...bo czas,bo codzienność pochłania bez reszty,bez wytchnienia,bez chwili...
...jaja strusie "na szybko"...
...i  żonkile na żółto...
...i chrupiące Malinówki dla
 za cudną wizję zapachów , białego obrusu...i dla tych co mają marzenia i nie boją się ich spełniać...ech
...
pewnie sentymentalnie wyszło...
Spokojnego tygodnia!

sobota, 20 marca 2010

:-)



Mam dość tej zimowej apatii...jak mało kiedy:(
Dzisiaj zrobiłam sobie wolne...a co?praca nie zając nie ucieknie...Z kubkiem gorącej kawy ,opatulona w ciepły sweterek wyskoczyłam na tarasik...wszystko ledwo żywe...prawie jak ja:-)po kilku miesiącach zimy:(
Zahibernowane listopadawe  bratki
(niestety nie dały rady,no bo kto by dał?)poszły więc na pierwszy ogień ...zastąpiły je liliowe.

Hortensje wyglądają jak suche patyki,ale nic więcej wymagać od nich o tej porze nie wypada...cieszę się ,że wogóle przeżyły:)
...najlepiej ma się świąteczny wianek...wisi sobie aurą niewzruszony...
Hiacynty także wyszły na swieże powietrze...może jeszce troszkę nacieszę nimi oczy.
...i taka mała przedświąteczna dekoracja "jajeczna":-) na szybko,bo jednak odrobinę zmarzłam:(

A w domku fiołki,albo miniaturowe bratki jak kto woli...mi osobiście zdecydowanie bardziej podobają się te maleństwa od tradycyjnych...i można je przez chwilkę przetrzymać w maleńkich doniczkach zanim posadzimy w docelowe pojemniki.


Bratkujcie dziewczyny...bo jutro wiosna!!!
Pozdrawiam Was ciepło i miłej niedzieli życzę:-)

czwartek, 18 marca 2010

wy...Twory

Hej babeczki:-)
Mam nadzieję,że wiecie jak bardzo się cieszę,że tu zaglądacie,
dziękuję za Wasze komentarze,czas poświęcony na moje chwile...za to ,że jesteście...

Pięć miesięcy zimy zrobiło swoje...dopadło mnie jakieś przesilenie?wiosenne?
Coś tam "dłubię" w międzyczasie,ale tak jakoś bez przekonania:(
...serducha to takie lekartswo na wszystko więc zaserwowałam sobie małą kolekcję...
...niewielką zmianę aranżacji łazienkowej zegarowej witrynki...
...chwilową niciaka...

...i bufetu,który regularnie przechodzi aranżacyjne metamorfozy...
Kolejne ptaszki ,odrobinę na"opak"...tym razem nie malowałam lecz zmyłam z nich złotą farbę,wyjęłam z plastikowego koszyczka z równie palstikową trawą(zdjęć nie zapodam z wiadomych względów) na koniec zawoskowałam woskiem bielącym  i tak sobie myślę,że chyba im dobrze w nowej szacie:-)


Pozdrawiam...

HOME *****HOME****HOME****HOME****HOME****HOME


dziękuję

dziękuję